wersja testowa serwisu

Afera podczas przebudowy DK91. Polska Spółka Gazownictwa kładzie gazociąg bez pozwolenia na budowę i dokumentacji. Jest zgłoszenie do Wojewódzkiego Urzędu Nadzoru Budowlanego

Afera podczas przebudowy DK91. Polska Spółka Gazownictwa kładzie gazociąg bez pozwolenia na budowę i dokumentacji. Jest zgłoszenie do Wojewódzkiego Urzędu Nadzoru Budowlanego
Zdjęcie poglądowe

Przebudowa drogi krajowej numer 91 trwa już kilka miesięcy. Wraz z modernizacją odcinka prowadzącego w kierunku Topoli Królewskiej, odbywają się prace spółki TEL-GAZ, związane z poprowadzeniem gazociągu, który ma przechodzić przez Pradolinę Warszawsko - Berlińską, obszar Natura 2000.

Problem w tym, że prócz planowanego gazociągu, nagle - od około dwóch tygodni - budowany jest drugi, równoległy gazociąg, przez inną spółkę. Wiele wskazuje na to, że druga nitka gazowa tworzona jest bez pozwoleń, bez dokumentacji, wbrew przepisom i wiedzy nadzoru budowlanego. Urzędnicy, z jednostek, które powinny wydać opinie i pozwolenia w tej sprawie, łapią się za głowę i mówią, że czegoś takiego jeszcze nie widzieli.

W ostatnich dniach, do naszej redakcji wpłynęły dokumenty, wraz z obszernym opisem sytuacji. Wynika z nich, iż Polska Spółka Gazownictwa sp. z o.o. z Łodzi, której dyrektorem jest Arkadiusz Klinkiewicz, rozpoczęła budowę drugiej, równoległej nitki gazociągiu, w tym samym kierunku, w którym już trwa instalacja, realizowana przez spółkę TEL-GAZ.

Różnica polega na tym, że TEL-GAZ posiada stosowne pozwolenia, opinie i dokumentację, natomiast jak wynika z posiadanych przez nas dokumentów, Polska Spółka Gazownictwa robi to jako samowolkę budowlaną, nie mając do tego nawet sporządzonej dokumentacji. Do Wojewódzkiego Urzędu Nadzoru Budowlanego, wpłynęło w tej sprawie zawiadomienie, przesłane do wiadomości do dyrektora Polskiej Spółki Gazownictwa.

Jak czytamy w oficjalnym dokumencie:

- Firma TEL-GAZ niniejszym informuje Pana Dyrektora, że na trasie Łęczyca - Topola Królewska nadal trwają prace związane z położeniem gazociągu. Prace te są sprzeczne z obowiązującymi przepisami, firma wykonująca nie ma dokumentacji, pozwolenia na budowę, prace trwają na podstawie map do celów lokalizacyjnych. To jest samowola budowlana - czytamy w oficjalnym piśmie kierowanym do Dyrektora Polskiej Spółki Gazownictwa oddz. w Łodzi, Arkadiusza Klinkiewicza.

Budowa gazociągu bez stosownych pozowleń i dokumentacji, niesie za sobą ogromne ryzyko katastrofy, poprzez uszkodzenie innych instalacji - w tym położonej już gazowej, co w konsekwencji może doprowadzić do wybuchu. W drodze poprowadzone są także instalacje światłowodowe, wodociąg, kanalizacja sanitarna, deszczowa oraz przewody elektryczne. Z dokumentów wynika, iż część z nich, została już uszkodzona.

- Podczas prowadzonych prac, zerwane zostały przewody elektryczne oraz przerwany wodociąg - czytamy w przesłanym, oficjalnym piśmie.

Ponadto, spółka TEL-GAZ, w trakcie budowy swojego gazociągu, została zmuszona do odsunięcia swoich rur od powierzchni asfaltu, na odległość co najmniej dwóch metrów. Z informacji pozyskanych od tejże spółki wynika, że Polska Spółka Gazownictwa, nie stosuje się do tych wymogów i swoimi rurami ma przechodzić od drogi w odległości zaledwie 20 centymetrów. Nie trzeba zbyt wiele namysłu, aby wyobrazić sobie, co może wydarzyć się w razie wypadku samochodowego i uszkodzenia gazociągu, zlokalizowanego tak blisko powierzchni asfaltu drogi krajowej.

Kto chce budować właśny gazociąg, ręka w górę

- TEL-GAZ zaprojektował gazociąg. Mamy pozwolenia z Urzędu Miasta, pozwolenie na budowę, zgodę archeologa, konserwatora zabytków - zdobywanie takich dokumentów trwa miesiącami. A tu nagle ktoś wyskakuje z budową gazociagu, nie mając praktycznie żadnych pozwoleń, ani zgód. To jest skandal, pracownicy tych jednostek łapią się za głowę i mówią, że czegoś takiego jeszcze nie widzieli - mówi naszej redakcji Prezes spółki TEL-GAZ, Tadeusz Kawecki.

- Poza tym, w podstawowym dokumencie, które posiada Polska Spółka Gazownictwa, widnieje informacja o wykorzystaniu do budowy rury o przekroju 315mm, natomiast finalnie wykorzystywana jest rura 125mm, co wymaga oddzielnej decyzji, w przeciwnym razie zalegalizowanie gazociągu będzie niemożliwe - mówi Tadeusz Kawecki.

Co na to Wojewódzki Urząd Nadzoru Budowlanego?

Do tej pory ze strony urzędu nie zostały podjęte nawet czynności kontrolne. Pomimo wyraźnego alarmowania o trwającej budowie i informacji, że "ktoś" buduje sobie gazociąg bez stosownych pozwoleń i dokumentacji, urzędnicy nie podjęli żadnych działań, aby ten proceder zakończyć. Wszystko przez... 17 zł, które należało opłacić, aby urząd uznał pełnomocnictwo kancelarii prawnej, reprezentującej TEL-GAZ, jako spółkę zawiadamiającą o naruszeniu prawa.

Ponadto, urzędnicy zasłaniają się, że muszą otrzymać korespondencję w wersji papierowej, ponieważ wersja elektroniczna, nawet z podpisami i w dobie koronawirusa nie jest przez nich akceptowana.

- Oni (Wojewódzki Urząd Nadzoru Budowlanego w Łodzi - red.) nie zrobili nic, bo nie było opłaty 17 zł za pełnomocnictwo mecenasa, podczas gdy wcześniej wszystko wysłał mailem. A budowa gazociągu z naruszeniem przepisów wciąż trwa - kończy swoją wypowiedź Prezes TEL-GAZ, Tadeusz Kawecki.

Brak stosownego planu oraz pozwoleń są na tyle poważnymi naruszeniami prawa, że na dalszy plan schodzi pytanie - jaki jest w ogóle sens budowania drugiej, równoległej nitki gazu?

Do tematu powrócimy jeszcze w naszym portalu niebawem.

Skany dokumentów w tej sprawie, znajdują się poniżej:

Nazwa pliku: Ldz.-44_2021--WUNB-w--odzi
Rozmiar pliku: 182 kb
Pobierz plik
Nazwa pliku: Ldz.50_2021-PSG-o_-odz
Rozmiar pliku: 298 kb
Pobierz plik